sobota, 29 czerwca 2013

Niebieski przeplatany Czarnym czyli mix szlaków pieszych na rowerze

Rozpoczęły się wakacje i czas rozpocząć dłuższe wypady rowerowe. Na dzisiejszą piękną sobotę zaplanowałem sobie przejazd Szlakiem Niebieski pieszym. Przy przygotowywaniu trasy i przeglądzie mapy wpadłem na pomysł żeby tuż nieopodal Szlaku Niebieskiego przebiega Szlak Czarny. Szlaki piesza mają to do siebie, że są zdecydowanie trudniejsze o wytyczonych tras rowerowych i stanowią większe wyzwanie. Nie polecam takich wypraw początkującym rowerzystom. Może się to skończyć częstszym prowadzeniem roweru niż jazdą lub kontuzją. Tym bardziej Szlak Niebieski i Czarny nie należą do najłatwiejszych. Oczywiście sam też kilkakrotnie musiałem zajść z roweru żeby przenieść go nad złamanym drzewem lub niestety wprowadzić pod strome zbocze. Niestety, szlak pieszy nie bez powodu nazywa się pieszym. Ogólnie rzecz ujmując nie jest łatwo. Krótki opis dzisiejszej traski; 

Trasa łączy w sobie dwa szlaki piesze - Niebieski i Czarny. Od Oruni Górnej do Otomina dojazd drogą asfaltową i szutrowymi bocznymi dojazdami. Od Otomina zaczyna się Szlak Niebieski i podążałem nim do Kokoszek. Odcinek dość przyjemny. Z początku drogi leśne nieutwardzone. Po wyjeździe z lasu otomińskiego drogi szutrowe i dojazdy do domów okolicznych mieszkańców. W Kokoszkach przesiadka na Szlak Czarny. Z początku głównie asfalt i szutry aż do Złotej Karczmy. I w Złotej Karczmie skończyła się sielanka a zaczęła się jazda. Wszechobecne błoto i połamane gałęzie nie ułatwiały jazdy w żaden sposób. Trzeba mieć oczy do koła głowy żeby nie uszkodzić sprzętu albo siebie. Strome i długie podjazdy wynagradzają trud długimi zjazdami. Sama kwintesencja kolarstwa górskiego. REWELACJA!!! Jest się jak zmęczyć i zapracować na zasłużony odpoczynek. Następnie na chwilę (przez pomyłkę) trafiłem na Szlak Niebieski ze względu na brak oznakowania. Obydwa szlaki w rejonie ul. Słowackiego przecinają się z remontowaną drogą wewnątrz lasu. Fachowcy od budowy i remontu drogi dość skutecznie usunęli oznakowanie szlaków i niestety zdarza się, że trzeba się poruszać na tzw. czuja... Chwila odpoczynku od trudów szlaku pieszego. Od Wężowej Doliny powrót na Szlak Czarny i znów zmagania z błotem, gałęziami, podjazdami i trudnymi zjazdami. Ostatnie ulewy narobiły sporo bałaganu w lasach na zboczach i stokach wypłukując spore koleiny skutecznie utrudniające szybkie zjazdy. Wskazana ostrożność. Dla niewprawnych wskazane jest przejście odcinka obok roweru. Okolice ul. Spacerowej też nie należą do najłatwiejszych odcinków. Po przekroczeniu ul. Spacerowej na skrzyżowaniu Szlaku Niebieskiego i Czarnego kolejna przesiadka na Szlak Niebieski. W tym odcinku też nie należy do najłatwiejszych. Wytchnienie i luźniejsza przejażdżka zaczyna się w rejonie ul. Reja w Sopocie gdzie wjeżdża się żwirową drogę i twarde szutry. I tak już do samego końca trasy. Droga powrotna to szybki przejazd przez Sopot i Gdańsk ścieżkami rowerowymi.   

Więcej zdjęć w albumie - kliknij TUTAJ 

Linki do śladów trasy:
Traseo - TUTAJ

Podsumowując - DOBRY POCZĄTEK ROWEROWYCH WAKACJI 

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Luźny przejazd po Trójmiejskich asfaltach + test nowej drogi rowerowej Sopot - Gdynia Orłowo


W minioną sobotę wybrałem się na luźną przejażdżkę po gdańskich asfaltach. Oczywiście mowa tu o ścieżkach rowerowych. Nie miałem natchnienia na leśne ostępy. Natchniony artykułem jaki zamieścił  serwis www.trojmiasto.pl opisujący nową inwestycję mającą uprzyjemnić rowerowe przejażdżki pomiędzy Sopotem a Gdynią Orłowem (Artykuł można przeczytać TUTAJ). Postanowiłem sam na własne oczy zobaczyć to  CUDO. W końcu Gdynia w rowerowych kręgach Trójmiasta słynie ze swoich nieudanych pomysłów na uprzyjemnienie życia rowerzystom. Portal www.trojmiasto.pl raczej nie szczędził słów gorzkiej krytyki celowi mojego wypadu. Pomimo zakazu poruszania się po wspomnianej trasie rowerowej obrałem ją za cel swojego wypadu. Udałem się tam przemykając przez zatłoczone asfaltowe drogi rowerowe Gdańska i jeszcze bardziej zatłoczone brukowane trakty rowerowe Sopotu. Ciekawostka! Miasto Sopot wprowadziło ograniczenie prędkości dla rowerów do 10km/h. Nie jestem w 100% przekonany, ale raczej żaden z rowerzystów nie stosuje się do tego ograniczenia - bo i jak włodarze Sopotu mogą je wyegzekwować? Ot tak ciekawostka dla rowerzystów spoza Trójmiasta. 

Cel mojej wyprawy rozpoczyna się od wspinaczki po schodach wzmocnionych drewnianymi balami. O ile pamiętam te schody sprzed około roku, były one wówczas w o wiele gorszym stanie. Także, tutaj poprawa i pierwsze wrażenie bardziej pozytywne od ubiegłorocznego. A co na górze?  Zdjęcie zrobiłem już po wspięciu się na górę - szkoda... z dołu robią lepsze wrażenie.



Czas rozpocząć przejazd po niesławnej inwestycji gdyńskiej. Pierwsze wrażenie osoby raczej gustującej w trudnym terenie? Dla mnie OK. Trzeba mieć tylko na uwadze, że mój rower to sprzęt raczej do jazdy po lesie i gruncie sypkim lub błotnistym. Szersze opony o grubym bieżniku spisywały się dość dobrze. 

Ale co ma powiedzieć rowerzysta z mniejszym doświadczeniem, gustujący raczej w weekendowych wypadach rowerowych? A jeżeli ma rower na cienkich oponach trekkingowych? Tu już zdecydowanie gorzej! W tym przypadku w pełni zgadzam się z autorem artykułu na www.trojmiasto.pl. 





Pełna zgoda również w przypadku uszkodzeń po kilku ostatnich ulewach. Cóż, jeżeli jeszcze przed oddaniem do użytku już są uszkodzenia, to co będzie za klika kolejnych? A za kilka lat? wobec tego po co było "pakować taką kupę kasy" z tę inwestycję? Oby Gdynia uporała się z uszkodzeniami i serwisem trasy. Szkoda, że by ta okolica była opuszczona przez rowerzystów. Okolice Orłowa są wszakże bardzo malownicze i atrakcyjne do rowerowych wojaży. Na mnie osobiście nie zrobiła wielkiego wrażenia. 

Kąskiem dla amatorów architektury może będzie most na trasie. Zdecydowanie wyróżnia się spośród otoczenia. Tylko po co? Do koła las, przyroda i natura. A tu nagle bach... taki gniot po środku parku. Może to i ładne? Ale zdecydowanie lepiej pasowało by coś skromniejszego, bardziej zbliżonego do otoczenia. Po prostu architektoniczne faux pas...



Zresztą Gdynia zasłużyła sobie na opinię zdecydowanej części środowiska rowerowego Trójmiasta. Opinia jest taka a nie inna, nie bez powodu...

Zresztą wszystkie niedogodności i rozczarowania w pełni rekompensuje widok klifu orłowkiego. Sami oceńcie... dla mnie REWELACJA!!!



Linki do śladów GPS:
Traseo - TUTAJ